
Blog ma ambicje dokumentować sukcesy i porażki raczkującej ogrodniczki.Uprawiam warzywa od 2013 r, zaczynając z poziomu "zielonym do góry". Owładnięta "szaleństwem" likwidacji trawników na rzecz grządek - chyba dobrze na tym wychodzę.
Posumowanie sezonu 2017 - pomidory
Chyba będzie to najobszerniejsze podsumowanie. Na punkcie pomidorów mam tzw. świra. Uwielbiam każdy etap uprawy - od poznawania i wyboru odmian, przez produkcję rozsad, cieszenie się degustacją, przetwory itd.
Tyle się w tym roku działo!
Plany były ambitne, trud i znój dwumiesięczny z rozsadami. A tu przyszedł grad i wszystko powywracał do góry nogami. Zamiast poważnych pomidorów typu Ausiie, Sachary, Amana Orange pojawiły się jakieś Figle, Cio-cio-sany czy Czerwony Kapturek, bo obsadzie przyświecał cel: cokolwiek mieć (a tu kupić w czerwcu nijak). Kilka krzaczków z zaplanowanych mi ocalało, ale szczerze przyznam, że nie warto trzymać takich przetrąconych, bo bardzo długo wychodzą z szoku, wszystko jest opóźnione, finalnie też wydadzą zaledwie po kilka owoców. Gdyby nie to, że bardzo chciałam uzyskać nasiona z tych odmian (bo wysiałam wszystko co miałam) - to powinny zasilić kompostownik.
Sezon rozpoczął się bardzo źle, ale skończył wyśmienicie. 2017 był łaskawy jeśli chodzi o zarazę ziemniaczaną i mimo wszystko mogłam cieszyć się pomidorami bo krzaki we wrześniu były zdrowe. Dostałam od dobrej duszy sporo wilków, zdążyły urosnąć, zakwitnąć i dać owoce.
Po pierwsze chcę napisać o Megagroniastym, krzyżówce Ani Kozuli. Natrafiłam w Internecie na opisy i zdjęcia tej odmiany. Zakochałam się od pierwszego wejrzenia, zapałałam żądzą posiadania. Jakimś fuksem udało mi się pozyskać nasiona:)
Co ciekawe trzy krzaki przeżyły gradobicie, a niby on taki delikatny. Cieszyłam się zatem obserwacją faz wzrostu tego nietypowego pomidora, cieszyły mnie mega grona. Ale to co w tym pomidorku najlepsze to smak owoców. Wspaniałe - pomidorowe, zwarte, słodkie, bardzo długo się przechowują (jeszcze dziś, a jest 29.09 mam ich sporo).








Po drugie, miałam w tym sezonie sporo pomidorów wielkoowocowych. I to jest to!
Uprawa dużych pomidorów to kompletnie inna liga niż koktajlówki czy pomidory małe. Frajda jest ogromna, a i smak kompletnie inny. Rekord pobił Malinowy Gigant (nasiona z Rosji). Krzak niewielki, zaledwie do pasa - a owoce? Proszę tylko spojrzeć na zdjęcia. Z krzaka było średnio po 5,6 pomidorów zaledwie, ale każdy nie mniejszy niż pół kilograma. Na dodatek bardzo smaczny i mógł poleżeć.
Inny wielkoowocowy to Arbuznyj. Pozostawiony po gradzie. Wraz z Megagronem najszybciej się pozbierał. Piękny krzak, śliczne pomidory, dobre w smaku. Jakoś mi się tak głupio ubzdurało, że skoro nazwa jest pochodną od arbuza, to on będzie smakował jak arbuz. O, naiwności. Nazwa jest słuszna - z tym, że z arbuza on ma konsystencję. Pomidor wybitnie do jedzenia od zaraz, z każdym dniem nietypowy walor znika.




Rekordzista (MG)




Po trzecie - za sprawą dobrych odmian żółtych - w końcu dowiedziałam się dlaczego ogrodnicy je lubią. Do tej pory miałam odmiany niezbyt smaczne, a dla samego koloru uprawiać? dziwne by było. Amana Orange oraz Strawbery Orange sprawiły, że mój pogląd o pomidorach żółtych zmienił się o 180 stopni. W przyszłym sezonie planuję posadzić pomidory cytrynowe i białe.




Po czwarte - sakiewki.
Na cześć sakiewek hip hip hura! Odmiana ta ma w sobie wszystko czego ogrodnik może chcieć od pomidora. Pięknie rosnący silny, wysoki krzak, odporność na choroby i niedobory, plenność, widowiskowość, duże owoce, smaczne, doskonale się przechowujące.
Zostają u mnie na stałe.




Po piąte - suszeniaki
Mam na myśli wszelkie odmiany pomidorów przeznaczonych na suszenie. Zakochałam się w takich przetworach, a żeby one były smaczne potrzebny jest dobry pomidor na ten cel. Niestety w tym roku miałam w sumie tylko jeden krzak odmiany odpowiadającej tym kryteriom - San Marzano.
To rodzina pomidorów w której mam najwięcej do zrobienia. Już, po wstępnym rozeznaniu, coś mam na oku. Liczę, że w roku przyszłym spiżarkę zasili więcej niż dwa słoiczki.




Wychodzi na to, że omówiłam najważniejsze moim zdaniem tematy pomidorowe. Wnioski generalne mam takie:
- przyłożyć się do produkcji flancek
- nie wydawać rozsad - trzymać w magazynku na wszelki wypadek !!!!!!!!!! - ukorzeniać wilki
- nie sadzić pomidorów w kajfasach
- zadbać od początku o dobre podpory
- uprawiać mniej koktajlówek - zdecydowanie Megagroniastego, może być Figiel i Koralik - ale max pięć krzaków
- eksperymentować z wielkoowocowymi
- więcej suszeniaków
- stosować Miedzian, siarczan magnezu oraz oprócz bokashi gnojówkę z żywokostu
Na zakończenie kilka zdjęć innych pomidorków z mojego ogródka:























